Ja jako twórca

Jestem zwykłym internautą. Większość czasu nastawiony konsumpcyjnie, na branie i odczytywanie pojawiających się w Internecie treści. Sporadycznie zdarza się, że dorzucę coś od siebie do internetowego grajdołka - a to jakiś post w blogosferze, a to komentarz na forum... W ten sposób dokładam swój kamyczek do cybernetycznego ogródka. Niektórzy zwykli nawet nazywać takie podejście szumnym określeniem "Web 2.0", sugerując, że jest to jakieś nowum, odkrycie lub rewolucja.

Web 2.0 nie jest jednak żadną rewolucją. Współautorstwo treści, które - w moim rozumieniu - jest jego głównym hasłem, istniało w Sieci zawsze. Internet nie rozwinąłby się, gdyby pierwsi internauci nie zaczęli tworzyć zawartych w nim treści. Na początku nie było w Sieci miejsca dla osób nastawionych konsumpcyjnie. Członkowie wczesnointernetowej społeczności włożyli dużo trudu i pracy, powoli i mozolnie tworząc elektroniczne treści, które możemy dziś podziwiać podróżując po ogólnoświatowej pajęczynie.

Minęło kilka lat. Sieć zmieniła swój charakter - z dostępnego tylko dla wybranych miejsca merytorycznych dyskusji przekształciła się w komercyjne wesołe miasteczko, z kolorowymi balonami i wielką karuzelą portali internetowych. Największa zmiana zaszła w zakresie niezbędnej do pełnego korzystania z Internetu wiedzy - nie trzeba być już komputerowym guru, by móc tworzyć własne serwisy i wypowiedzieć własne zdanie. Sieć stała się bardziej dostępna, a jednocześnie bardziej tłoczna. Dziś stanowi ona potężne narzędzie propagowania ludzkich myśli - zarówno w sprawach tak błahych, jak przeżycia młodej nastolatki, jak i dużo bardziej istotnych i poważnych. Co najciekawsze, zarówno owa nastolatka, jak i uczony profesor, wypowiadając się publicznie powoduje rozrost światowej pajęczyny, tworzy nową treść, nowy content. W ten sposób dołączają oni do wielkiej rodziny, do której należą takie osoby, jak Mickiewicz czy Orzeszkowa - stają się twórcami. W efekcie zarówno Ty, Czytelniku (o ile w życiu choć jedno słowo opublikujesz w Internecie), jak i ja (poprzez choćby sam fakt stworzenia niniejszego felietonu) należymy do tejże rodziny i należą nam się wszystkie prawa, które przysługują też innym twórcom, z wielkimi wytwórniami na czele.

Jednym z tych praw jest prawo do wynagrodzenia. Teoretycznie powinieneś, Czytelniku, płacić mi za to, że możesz czytać niniejszy artykuł. Co więcej, jeśli zostawisz pod tym tekstem swój komentarz, to - choćby nie wiem jak był on głupi - masz prawo żądać za niego wynagrodzenia. Oczywiście takie podejście do tej sprawy nosi znamiona lekkiej paranoi; nie zmienia to jednak faktu, że tak wygląda polskie prawo - a prawo jest równe dla wszystkich. Przynajmniej teoretycznie.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że - zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - producenci części sprzętu elektronicznego przekazują 3% swoich obrotów między innymi dla twórców. Robią to za pośrednictwem organizacji, które mają tych twórców reprezentować. Niestety, choć twórcą stałem się już dość dawno, do dziś dnia na moje konto nie wpłynęła ani złotówka z tego tytułu.

Sprawą zajął się VaGla, który wysłał do jednej z tego typu organizacji zapytanie, w jaki sposób może swoje pieniądze uzyskać. W odpowiedzi dostał informację, że... nie może. Wnioski nasuwają się same: my, miliony internetowych twórców, jesteśmy regularnie oskubywani z przynależnych nam pieniędzy. Może w takim wypadku założyć własne stowarzyszenie twórców drugiej kategorii - tych, którzy w świetle interesów wielkich tego świata twórcami w ogóle nazywać się nie powinni? Przemyślmy to, twórcy drugiej kategorii.

Add new comment

Filtered HTML

  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <small>
  • Lines and paragraphs break automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.
CAPTCHA
This question is for testing whether you are a human visitor and to prevent automated spam submissions.